Sprawdziłem sto losowych profili firmowych na LinkedIn z różnych branż. 68 z nich miało ostatni post starszy niż 3 miesiące. Część od roku. Kilka - od założenia konta.
Firma zakłada profil, wrzuca trzy posty przy okazji jakiegoś eventu, a potem wszystko cichnie. Wygląda to jak sklep z wyłączonymi światłami. Potencjalny klient sprawdza czy firma jest aktywna i wychodzi z niczym.
Prowadzę LinkedIn SynergyNet. Nie spędzam na tym całego dnia. Powiem jak to wygląda w praktyce.
Dlaczego LinkedIn, a nie tylko Facebook czy Instagram?
Facebook i Instagram działają na zasięgu organicznym który spada od lat. LinkedIn pod tym względem jest 5 lat za Facebookiem - zasięgi są wyraźnie wyższe, a algorytm faworyzuje posty które generują dyskusję.
Jeśli Twoi klienci to firmy (B2B), LinkedIn to miejsce gdzie podejmujący decyzje spędzają czas zawodowo. Według badań Hootsuite Social Trends LinkedIn jest najskuteczniejszym kanałem B2B lead gen, wyprzedzając Facebook i Twitter/X. Ktoś szuka freelancera do projektu, albo zastanawia się nad dostawcą. Widzi Twój post, sprawdza profil, pisze wiadomość. Tak to działa.
Dla B2C LinkedIn ma mniejszy sens - tam lepiej Facebook lub Instagram.
Co publikować
Główny błąd to publikowanie wyłącznie reklam własnych usług. "Zapraszamy do skorzystania z naszej oferty", "Nowy produkt w sklepie", "Gratulujemy sobie z okazji rocznicy". Nikt tego nie czyta bo nikt się nie zapisał na LinkedIn żeby oglądać reklamy.
Posty które działają to takie, przy których coś wyniesiesz. Konkretna wiedza, przykład z realizacji, odpowiedź na częste pytanie klienta, opinia na temat czegoś co się dzieje w branży.
U mnie sprawdzają się trzy typy treści:
- Tip techniczny - coś praktycznego, co możesz zastosować od razu. "Jak skrócić czas ładowania strony o 40% jedną zmianą" albo "Dlaczego Twój formularz kontaktowy traci leady".
- Za kulisami - fragment prawdziwej pracy. Zrzut ekranu z dashboardu, fragment kodu, wynik przed/po. Ludzie lubią widzieć jak coś powstaje.
- Case study - konkretny problem i konkretne rozwiązanie. Bez ujawniania danych klienta, ale z liczbami: ile godzin oszczędzał, jak wzrosła widoczność.
Jak często?
2-3 razy w tygodniu to optymalnie jeśli chcesz budować zasięg. Raz w tygodniu - wystarczy żeby być widocznym. Codziennie - możliwe, ale bardzo trudne do utrzymania bez powtarzania się.
Regularność jest ważniejsza niż częstotliwość. Pięć postów przez tydzień, a potem cisza przez miesiąc, to gorsza strategia niż jeden post tygodniowo przez rok.
Jak to ogarnąć czasowo
Batching. Zamiast siadać do każdego postu osobno - raz na dwa tygodnie poświęcam godzinę na napisanie 4-6 postów i wrzucam je do kalendarza. Meta Business Suite pozwala zaplanować posty na Facebooku i Instagramie. LinkedIn na profilu firmowym ma własny natywny planer (ikonka zegara przy publikacji), ale planowanie przez API wymaga zatwierdzenia w programie partnerskim, więc narzędzia trzecie (Hootsuite, Buffer) czasem są szybszą drogą.
Temat znajdź przy okazji pracy. Właśnie rozwiązałeś jakiś problem? Napisz post o tym. Klient zadał ciekawe pytanie? To gotowy temat. Nie trzeba wymyślać od zera - wystarczy obserwować co robisz na co dzień i wyciągać wnioski warte opisania.
Grafiki - czy są potrzebne?
Posty tekstowe na LinkedIn często wypadają lepiej niż posty z grafiką, bo algorytm preferuje natywne treści. Dobry tekst z mocnym pierwszym zdaniem (to się wyświetla przed "pokaż więcej") przyciąga uwagę bez obrazka.
Grafiki mają sens przy case study, porównaniach albo gdy chcesz pokazać coś wizualnego (screenshot, wyniki). Nie warto wstawiać generycznej grafiki stockowej tylko żeby "coś było".
Profil firmowy vs profil osobisty
Na LinkedIn profil osobisty ma wyższe zasięgi niż firmowy. Algorytm faworyzuje osoby, nie organizacje. Jeśli jesteś twarzą firmy (solo, mała firma, agencja) - buduj markę osobistą i linkuj do firmowej strony, zamiast pisać wyłącznie jako firma.
Dla SynergyNet prowadzę i profil firmowy i swój profil osobisty. Na osobistym piszę o technikaliach i za kulisami, na firmowym bardziej case study i wyniki. Profile wzajemnie się uzupełniają.