Jak strona internetowa zwiększa sprzedaż? 7 rzeczy, których nie robi Twoja obecna strona

Twoja firma ma stronę internetową. Wygląda nieźle, jest responsywna, adres e-mail jest gdzieś na dole. I właśnie na tym koniec. Strona "jest", ale czy cokolwiek robi?

Większość firmowych stron to pasywne wizytówki. Można na nie wejść, przeczytać co firma robi i wyjść. Nie zachęcają do działania, nie zbierają kontaktów, nie odpowiadają na pytania klientów i nie pojawiają się w Google gdy ktoś szuka Twoich usług.

To zmarnowany potencjał. Dobra strona to najlepszy pracownik sprzedaży, jakiego możesz mieć. Pracuje 24/7, nie bierze urlopu i obsługuje wielu klientów jednocześnie.

1. Nie mówi wprost, dla kogo jest i co robi

Wchodzisz na stronę i widzisz "Firma XYZ - Twój partner w biznesie". Co to znaczy? Czym ta firma się zajmuje? Dla kogo? Dlaczego mam zostać na tej stronie?

Dobra strona w ciągu 5 sekund odpowiada na pytania: kim jesteś, co oferujesz, dla kogo i jaki problem rozwiązujesz. To Twoje tzw. value proposition, i powinno być pierwsze co widzi użytkownik.

2. Brak wyraźnego wezwania do działania (CTA)

Co ma zrobić użytkownik, który odwiedził Twoją stronę? Napisać? Zadzwonić? Zamówić? Porównać? Jeśli nie masz jednego, wyraźnego Call To Action na każdej podstronie, użytkownik wyjdzie, bo nie wie co dalej.

CTA to nie tylko przycisk "Kontakt" ukryty w menu. To widoczny, kontrastowy przycisk z konkretną treścią: "Zamów bezpłatną wycenę", "Sprawdź dostępność", "Pobierz cennik".

3. Nie jest zoptymalizowana pod SEO

Jeśli Twoja strona nie pojawia się w Google gdy ktoś wpisuje frazę związaną z Twoją usługą i lokalizacją, to jakbyś jej nie miał. Większość firmowych stron nie ma zoptymalizowanych meta tagów, nie ma treści odpowiadającej na pytania klientów, nie ma danych strukturalnych.

SEO sprowadza się do konkretnej listy rzeczy do wdrożenia: tytuły stron, opisy, nagłówki, szybkość ładowania, linkowanie wewnętrzne. Efekty po dobrze zoptymalizowanej stronie widać w ciągu 4-8 tygodni.

4. Ładuje się za wolno

Badania Google mówią jasno: 53% użytkowników opuszcza stronę, która ładuje się dłużej niż 3 sekundy na telefonie. Twoja strona ładuje się w 8 sekund? To połowa potencjalnych klientów odchodzi zanim cokolwiek zobaczy.

Core Web Vitals to oficjalne kryterium rankingowe Google. Wolna strona = niższe pozycje w wyszukiwarce. Zwykle problem leży w nieskompresowanych zdjęciach, za dużej liczbie wtyczek WordPress i braku cache.

5. Nie zbiera kontaktów

Nie każdy użytkownik jest gotowy kupić od razu. Ale może być zainteresowany i wrócić, jeśli zostawi kontakt. Formularz zapisu na newsletter, lead magnet (bezpłatny poradnik, kalkulator, wycena), live chat - to narzędzia, które zamieniają odwiedziny w potencjalnych klientów.

Bez żadnego z tych elementów 98% użytkowników po prostu odchodzi i nigdy nie wraca.

6. Nie buduje zaufania

Klient, który trafił na Twoją stronę po raz pierwszy, nie zna Cię. Potrzebuje dowodów, że możesz mu pomóc. Opinie klientów, case studies, certyfikaty, liczby ("obsłużyłem 50 firm", "8 lat doświadczenia"), zdjęcia prawdziwych osób, to sygnały zaufania.

Większość stron ma na tej płaszczyźnie zero. Nic co pozwoliłoby klientowi powiedzieć: "ok, ci ludzie wiedzą co robią".

7. Nie jest dostosowana do telefonu

Ponad 60% ruchu w internecie pochodzi z telefonów. Strona, która "jakoś wyświetla się" na mobile to za mało. Przyciski za małe, tekst nieczytelny, formularz kontaktowy nie działający na iOS, to realne bariery konwersji.

Responsywność sprawdza się na realnych urządzeniach, nie w samym narzędziu deweloperskim przeglądarki.

Co z tym zrobić?

Nie musisz przeprojektowywać strony od zera. Często wystarczy kilka celnych zmian: lepsza struktura treści, dodanie CTA, optymalizacja zdjęć, podstawowe SEO. Efekty są widoczne stosunkowo szybko.

Jeśli chcesz wiedzieć, które z tych 7 punktów dotyczą Twojej strony, wpisz adres w formularz kontaktowy i wyślę krótki raport. Bezpłatnie.

Najczęstsze pytania

Po liczbach z Search Console i analityki. Jeśli strona ma wyświetlenia i wejścia, a nikt nie pisze, problem jest na stronie: treść, wezwanie do działania, zaufanie. Jeśli wejść praktycznie nie ma, problemem jest widoczność i poprawianie treści niczego nie zmieni, bo nie ma komu jej czytać. To rozróżnienie decyduje o tym, na co wydać pierwsze pieniądze, a robi się je w kwadrans.
Jeśli strona działa szybko, da się nią zarządzać i problemem jest wyłącznie treść oraz układ, poprawki są tańsze i zachowują wypracowane pozycje. Za przebudową przemawiają: brak dostępu do kodu, technologia bez wsparcia, ładowanie liczone w sekundach albo motyw obwieszony wtyczkami, w którym każda zmiana coś psuje. Wtedy poprawianie kosztuje więcej niż zbudowanie od nowa.
Zmiany, które wpływają na zachowanie odwiedzających, czyli czytelna oferta, wezwanie do działania, szybkość, działają natychmiast: ten sam ruch zaczyna zostawiać więcej zapytań. Zmiany wpływające na widoczność w wyszukiwarce potrzebują tygodni na przetworzenie przez Google, a przy konkurencyjnych frazach miesięcy. Dlatego przy stronie z ruchem zaczyna się od pierwszej grupy.
Nie każda. Blog ma sens, gdy klienci szukają odpowiedzi na pytania, zanim w ogóle zaczną szukać wykonawcy, bo wtedy tekst przyciąga ludzi na wczesnym etapie. Przy usługach kupowanych w momencie potrzeby, jak awaria czy holowanie, wystarczy dobrze opisana oferta i wizytówka Google. Blog prowadzony bez pomysłu i porzucony po trzech wpisach szkodzi bardziej niż jego brak.
Na start bywa wystarczający, ale ma dwa ograniczenia. Nie kontrolujesz zasad: zmiana algorytmu albo blokada konta odcina Cię od kontaktu z odbiorcami z dnia na dzień. I nie pojawiasz się w wyszukiwarce na zapytania o usługę, bo Google indeksuje profile społecznościowe szczątkowo. Strona plus wizytówka Google to minimum, przy którym klient jest w stanie Cię znaleźć samodzielnie.

Podaj adres strony, bezpłatnie zdam Ci krótki raport z głównych problemów i rekomendacjami.

Zamów bezpłatny audyt
Napisz do mnie